Wezwanie do nawrócenia, które słyszymy dziś w Ewangelii związane jest dla części z nas z rozważaniami trzeciej dziesiątki różańca w tajemnicach światła – „Głoszenie królestwa i wzywanie do nawrócenia”. Ale współcześnie może się ono kojarzyć bardzo negatywnie: jako pouczanie, zwracanie uwagi, uzurpacja w ludzką wolność, atak na osobę. Podobnie mogą być odbierane słowa św. Pawła z „Listu do Koryntian” – „upominam was bracia”. Dziś nikt nie chce być upominany, nikt nie chce, by mu zwracano uwagę, nawet w ważnych i słusznych sprawach, w sprawach poważnych, decydujących często o kształcie życia.
Żyjemy w kulturze równości, a nie autorytetu, w kulturze, w której każdy ma absolutne wręcz prawo do własnego zdania, a nie w kulturze gdzie prawdziwe, cenne, ważne i istotne są tylko zdania odpowiedzialne i mądre. A przecież zwrócenie uwagi, upomnienie, wezwanie do przemiany jest często daniem dobrej rady, pokazaniem negatywnych skutków działania.
Chrzest Chrystusa w Jordanie, opisany w Ewangeliach prowadzi naszą refleksję ku tajemnicy i mocy jaką jest ten sakrament.
Matka Boża powiedziała w Lourdes: „Jestem Niepokalanym Poczęciem”. Nie powiedziała, że jest niepokalanie poczęta. To bowiem, że jest niepokalanie poczęta, już było dogmatem ogłoszonym w Kościele katolickim (8 grudnia 1854 roku przez bł. Piusa IX). W Lourdes w 1858 roku Matka Boża dopowiedziała – „Jestem Niepokalanym Poczęciem”. Dlaczego? To było objawienie prywatne, ale św. ojciec Maksymilian Kolbe dochodzi do wniosku, ze właściwie tak może nazywać się tylko Bóg.