Resurrection

W święta Paschalne wiele mówi się i słyszy o śmierci, niejako adorujemy ją, śledząc ostatnie dni i chwile Jezusa z Nazaretu. Ale śmierci nie oswajamy. Ostatecznie wszyscy boją się śmierci – szczególnie ci, którzy uświadomili sobie, że jest ona czymś przerażająco realnym, że zabiera na zawsze, że nie ma od niej ani odwrotu, ani ucieczki. Ale nie chodzi tylko o śmierć jako kres i lęk, trzeba też dostrzec w dzisiejszym świecie śmierć ukrytą, śmierć nie wprost.

Istnieje bowiem nie tylko śmierć u kresu życia, ale także śmierć człowieka pośród życia – to śmierć zerwanych związków, zniszczonych małżeństw, śmierć relacji ojciec – syn, matka – dziecko, to śmierć z bezmyślności, bezsilności, śmierć w anonimowości, w apatii, w depresji, śmierć przez zgryzoty i wyrzuty sumienia, śmierć pod wpływem nałogu, niepoukładanego życia, śmierć z powodu znieczulicy, konsumpcjonizmu, który pożarł wszystko, nawet samego człowieka.

Można też dziś zadać śmierć na wiele sposobów: przez zapomnienie, gniew, zostawienie w smutku i chorobie, przez mobbing w pracy, można kogoś popchnąć w rozpacz, skłonić do samobójstwa, wywołać konflikt, rozpętać wojnę. Wiele z tych „śmiercionośnych” rzeczy dzieje się obecnie, w wielu uczestniczymy my sami…….

Wychodzimy o świcie z kościoła, mimo marnej pogody i zimna, ale ufam, że podjęliśmy ten trud nie tylko na mocy tradycji, zwyczaju, że w Wielkanoc tak wygląda poranek, ale przede wszystkim z mocy wiary, że Ten którego opłakiwaliśmy w Wielki Piątek i Wielką Sobotę przezwyciężył śmierć, nie ma go w grobie, Zmartwychwstał i żyje!

Czy jestem dziś w Kościele z powodu tradycji, czy z powodu wiary? Czy to religijne przyzwyczajenie, czy świadome świadectwo? Co wyrażam idąc ulicami: radośnie ogłaszam chwałę zmartwychwstania?

Sądzę, że na naszych oczach będzie dokonywała się zmiana – katolicyzm tradycyjny będzie słabnął, ale czy będzie żywy katolicyzm autentyczny, ewangeliczny, rodzący się nie tyle z przyzwyczajenia, ile z mocy wiary? Trudno dziś zawyrokować. Na pewno trzeba uświadomić sobie, iż trudne wymagania moralne Kościoła katolickiego – niezgoda na konkubinat, sprzeciw wobec grzechów przeciwko życiu, dezaprobata wobec promocji homoseksualizmu, relatywnego i konsumpcyjnego stylu życia – sprawi, że wielu porzuci wiarę w buncie przeciw zasadom, mówiąc, że Kościół stygmatyzuje, odrzuca, rządzi, krępuje sumienia, zawłaszcza, wciąż moralizuje, mówi jak żyć, wtrąca się w prywatność. Wielu nie uznaje i nigdy nie uzna prawdy, że głos Kościoła jest głosem Chrystusa – tak jak w poranek zmartwychwstania, jedni uznali i uwierzyli w życie, inni pozostali w cieniu śmierci.

Dziś, jak chyba nigdy przedtem, trzeba opowiedzieć się po stronie życia, wszędzie tam, gdzie jest ono hańbione, kaleczone, niszczone, perfidnie i podstępnie uśmiercane, czasem pod sztandarami niedojrzałej miłości: nie stać mnie na kolejne dziecko, za wszelką cenę chcę mieć dziecko ……..

To zmaganie ogromne, globalne, od niego zależy bardzo wiele. Być może nie zdajemy sobie sprawy i nie bardzo chcemy uświadomić sobie, że świat wisi na cienkiej nici wiary garstki nielicznych oddanych Bogu: autentycznie wierzących i modlących się ludzi. Tych, którzy nie dla tradycji, a przez wiarę w to, co przynosi poranek zmartwychwstania:

wierzą w zwycięską moc Jezusa Chrystusa,

wierzą w Niebo, Czyściec i Piekło jako miejsce całkowitego odrzucenia Boga i jego miłości,

którzy klękają przed  tajemnicą Eucharystii,

którzy sięgają po różaniec,

noszą świadomie medalik na szyi,

którzy choć popełniają grzechy, żałują szukając oczyszczenia i przemiany,

którzy naśladują życie świętych, są prości, cisi, uprzejmi, a najważniejsze jest dla nich zbawienie świata w Jezusie Chrystusie.

To owych biblijnych dziesięciu sprawiedliwych o których obecność wołał Abraham …. Dla nich Kościół nie jest miejscem tradycji, zwyczaju, palemki, popiołka, jajeczka, święconki, szukają i odnajdują tu Boga jako jedyny ratunek dla świata, jeśli bowiem Bóg nas nie wspomoże i nas nie obroni …. nikt nam nie pomoże – każdy kto ma trochę rozeznania w tym, co dzieje się dziś na świecie, widzi to wyraźnie.

Przez wiarę w Zmartwychwstanie stajemy się mocniejsi …