JezusOpisana w Ewangelii scena, w której Apostoł Piotr wychodzi z łodzi i kroczy po Jeziorze Galilejskim ku Jezusowi stojącemu na falach, należy do najbardziej plastycznych epizodów ewangelicznych. Liczne obrazy, które przedstawiają dynamizm i ekspresję tego wydarzenia, widzieliśmy niejednokrotnie. Umyka nam jednak często wewnętrzną treść tej historii. Piotr podejmuje po ludzku decyzję ryzykowną, żeby nie powiedzieć głupią; na środku ogromnego i głębokiego jeziora wychodzi z łodzi. Nie jest to jednak gest niedorzeczny, to radykalny akt wiary i jednocześnie, dodajmy, akt śmiałości inspirowany słowami Jezusa – „Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się”. Odważnie Piotr przekracza burtę łodzi – mówiąc – „Jeśli to Ty, pozwól mi”. To nie jest akt szaleńca, to krok sprawdzający niejako deklarację Boga. Piotr czyni to, co niemożliwe, wykracza poza prawa natury, wychodzi na fale jeziora, dając wiarę słowom Boga, który mówi mu: „Przyjdź!”. I choć na widok silnego wiatru zaczyna tonąć, wciąż jest mężem wiary – wołanie: „Panie ratuj mnie!” – jest bowiem ujawnieniem istoty imienia Jezus – „Bóg zbawia!”

Przekroczyć to, co utarte, znane, wiadome, oto odwaga pójścia za Bożym wezwaniem. Czyż dzisiejsze wyznanie św. Pawła Apostoła, który w kościele chrześcijańskim dostrzega mesjańskie wypełnienie się obietnic Izraela, nie jest takim właśnie szaleńczym aktem. Izrael – lud wybrany do którego należy przybrane synostwo i chwała, przymierze i nadanie Prawa, pełnienie służby Bożej i obietnice, i patriarchowie. Ten Izrael ma uwierzyć w Chrystusa, zostawić to, co znane, otworzyć się na to, co nowe, wypełnić paschalną obietnicę Mesjasza i zrozumieć, że od tej pory nie ma już Greka ani Żyda, obrzezania ani nieobrzezania, barbarzyńcy, niewolnika, wolnego, świątyni i ofiary całopalnej lecz wszystkim we wszystkich jest Chrystus, który mówi „Przyjdź”! by stać się wybrańcem Bożym – świętym i umiłowanym.

Czyż nie jest to wezwanie aktualne i obecnie ? Czy, pomimo ludzkiego grzechu, brudu, słabości i małości, dostrzeżenie dziś w Kościele, w kapłanach, w sakramentach mocy działania Bożego, nie jest aktem wiary i odwagi, w którym jak Piotr wołamy: „Jeśli Ty tam jesteś, każ nam przyjść”, i On mówi nam – „To ja jestem, nie bójcie się!” Idziemy więc po falach niepewności, zgorszenia, zepsucia i gniewu, toniemy w odmętach ludzkiej słabości, a on chwytając pyta nas w Kościele i wobec Kościoła – „Czemu wątpicie małej wiary, Ja jestem”.