ObrazPrzysłowie zawarte w Ewangelii Mateusza – „oddajcie cesarzowi, co cesarskie, a Bogu to, co Boskie” jest dziś bardzo często wykorzystywane jako silny argument na rzecz rozdziału Kościoła od Państwa, radykalnej autonomii pomiędzy tym, co boskie (nadprzyrodzone), a tym, co doczesne. Co więcej, owo zachowanie porządku rozdziału wzmacniają i inne wersety Pisma Świętego nawołujące do posłuszeństwa władcom i królom (Pwt 17,19-20;1 Sm 13, 8-15; 2 Sm 12,1-12; Rz 13, 1-5;1 P, 2, 13-14).

Już od początku chrześcijaństwa dostrzegalne jest przekonanie, iż nawet wówczas, gdy władcy nie są chrześcijanami, a są przełożonymi, należy im się właściwy posłuch i uległość. Chrystus nie przyszedł na świat, by przez wiarę znieść porządek sprawiedliwości (ordo iustitiae) przeciwnie, przez wiarę w Chrystusa sprawiedliwość ma zostać w pełni zachowana, a to właśnie ona sprawia, że jedni ludzie są rządzeni przez innych.

Ale od początku chrześcijańskiej wiary jest także mocno zaznaczane przekonanie, że wierzący uznają Boga za najwyższy autorytet. Dlatego św. Tomasz z Akwinu powie: “Zarówno władza duchowa jak i władza świecka pochodzą od władzy Boga; dlatego władza świecka powinna być poddana władzy duchowej tylko w takiej mierze, w jakiej została jej podporządkowana przez Boga, czyli w tym, co dotyczy zbawienia dusz. I dlatego w tej dziedzinie lepiej jest być posłusznym władzy duchowej niż świeckiej”. (Św. Tomasz z Akwinu, Scriptum Super libros Sententiarum Magistri Pietri Lombardi Episcopi Parisiensis, II, dist. 44, exp. sexstus, ad. 4).

Oznacza to, iż w perspektywie religijnej wspólnota Chrystusa i chrześcijan czyli Kościół na mocy swej natury i zadań, wskazuje na sobie właściwy cel, który mając charakter nadprzyrodzony, przewyższa cel państwa. Kościół jest więc społecznością wyższą w stosunku do państwa, które winno być mu podporządkowane w sprawach, które dotyczą realizacji celu nadprzyrodzonego. Stąd katolik nie jest, ani nie może być tylko obywatelem. W tak rozumianej wspólnocie społecznej, polityczny status człowieka wyraża się nie tylko w idei obywatela, ale za sprawą Boga, który swoją opieką i rządami ogarnia państwo, nabiera charakteru głęboko religijnego.

Chrześcijanie są posłuszni władcom i królom, wierni tej autonomii porządków doczesnego i nadprzyrodzonego, ale we właściwym rozeznaniu: „do każdego dobrego czynu” – w innym wypadku nie należy być posłusznym. Godzące w godność ludzką prawo nie ma mocy obowiązującej, przestaje być prawem. A zatem o tyle bardziej należy się posłuszeństwo Bogu, o ile jest On ważniejszy (enim magis Deo obediendum est, quo major est). Jak mówił św. Piotr w Dziejach Apostolskich: „Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej was słuchać niż Boga?” (Dz 4,19). Dlatego na przykład żołnierze nie są zobowiązani do posłuszeństwa w niesprawiedliwej wojnie. (Św. Tomasz z Akwinu, Comentarius ad Epistola in Titum, cap.III, lec. I).

W perspektywie tych tez właściwa interpretacja ewangelicznego powiedzenia: „oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga” (Mt 22, 21), widzi człowieka z perspektywy stricte religijnej. To człowiek będący zarazem homo politicum, jak i homo religiosus, jeden i ten sam człowiek w swoich najbardziej podstawowych wymiarach, doświadczeniach i potrzebach, gdzie wymiar religijny przenika także (a może przede wszystkim) rzeczywistość społeczną (zob. D. Karłowicz, M. A. Cichocki, Teologia polityczna i pan Jourdain, „Teologia Polityczna”, 2003-2004, 1, s. 4).

W interpretacji św. Hilarego Jezus właśnie objawia głębię sprawiedliwości mówiąc „oddajcie Bogu, co boskie”. Bogu należy oddać to, co do niego należy, a więc ciało i duszę, i wolę. Na monecie został wyryty wizerunek cezara, ale w człowieku jest odbity obraz Boga. Człowiek bowiem, został, jak mówi Księga Rodzaju, stworzony na obraz i podobieństwo Boże. Oddajmy więc cezarowi nasze bogactwa, a Bogu wszystko, całych siebie, nasze życie. (św. Hilary, w: św. Tomasz z Akwinu, Ewangelia Ojców Kościoła, Poznań 2001, s. 294)

Jeśli zatem każde państwo, każda społeczność winny opierać się na rozwijaniu i urzeczywistnianiu cnoty sprawiedliwości, to pojawia się istotne pytanie: co jest najbardziej sprawiedliwe i najbardziej godne realizacji? Tradycja augustyńska przekonuje, iż prawdziwa sprawiedliwość w sposób najbardziej doskonały przejawia się w civitas Dei – państwie Bożym – ponieważ dzięki wspólnocie Kościoła oddaje się Bogu należną i godziwą cześć. A zatem władza, która powinna być znakiem władzy ojcowskiej i zawsze winna być sprawiedliwa i czysta, nigdy nie osiągnie ideałów społecznych bez chrześcijańskiego oddania się służbie bożej. W tej perspektywie ostateczna sprawiedliwość polega bowiem na odnoszeniu wszystkiego do Chrystusa i Jego Kościoła. Władza postępując jak kochający ojciec, jak biblijny pasterz, ma poświęcać się bez reszty dobru wspólnemu obywateli, tym zaś co najważniejsze w chrześcijańskiej wizji człowieka nie są tylko dobra materialne (konsumpcyjne), ale przede wszystkim dobro ludzkiej duszy (zbawienie człowieka). A zatem ostateczna, choć dla wielu kontrowersyjna, interpretacja fragmentu z Ewangelii Mateusza, oznacza pragnienie nie tyle autonomii i rozdziału Kościoła od Państwa, ile  głębokie i autentyczne  dążenie, by świat uznał Wcielenie Chrystusa i priorytetową rolę Kościoła w świecie jako nauczyciela wiary i obyczajów. Oddać Bogu całość życia doczesnego, społecznego, politycznego z miłości do dusz, do ludzi jako dzieci Bożych, których największym życiowym sukcesem jest zbawienie. To pragnienie, aby „z nieświadomą odwagą dziecięctwa” – jak pięknie ujął to kiedyś Jacques Maritain – przekształcać doczesny porządek w świetle nauczania Boga i Jego Kościoła, przyczyniając się tym samym do realizacji  królowania Boga nad światem.