Ateizm

 

Postawione Jezusowi przez faryzeusza pytanie – które przykazanie w Prawie (Torze) jest największe? – wtedy było elementem rozgrywki kapłanów judaizmu z Jezusem. Dziś pytanie i odpowiedz jakiej Chrystus udziela: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego”, wpisuje się w inny kontekst i inną debatę.

Wydaje się, iż choć współcześnie wciąż jest ważne jakim najważniejszym przykazaniem kierować się w życiu, to jednak odpowiedź dawana, szczególnie przez kulturę sekularną, jest już zupełnie inna. Dziś przekonuje się nas, iż można realizować przykazanie miłości bliźniego bez radykalnego przykazania kochania Boga – całym sercem, duszą, umysłem. Wiele osób sądzi, że można w laickiej i ateistycznej atmosferze stworzyć cywilizację bez religii i Boga, która jednocześnie będzie tworzyć harmonijną i pokojowa wspólnotę, nauczy opanowania egoizmu i przemocy, poradzi sobie ze starością i cierpieniem po stracie bliskich, zapewnieni dobrobyt i bezpieczeństwo. Nie potrzebujemy Boga i wszystkich związanych z religią rytuałów, dogmatów, zasad, ale wciąż potrzebujemy moralności, wierności, tradycji, entuzjazmu, wyobraźni, pracy, lojalności, uczciwości, by móc zaistnieć jako godziwa społeczność. Liberalno-laickie środowiska przekonują, iż więzią, która spoi pluralistyczny i polifoniczny świat, nie musi być religia, nawet rozumiana jako tradycja, a może się nią stać społeczne wychowanie, etos ateistycznego dobrego świata. Kluczową rolę odegra tu edukacja jako najskuteczniejsze lekarstwo i remedium na cały szereg bolesnych społecznych i politycznych problemów. Szeroki oświeceniowy nurt kultury powinien zastąpić dotychczasową siłę religijnych przykazań. Wielkie dzieła stworzone przez człowieka – literatura, filozofia, malarstwo, muzyka, architektura, nauka – posiadają wiele treści motywujących moralnie, są źródłem sensu, mocy, nadziei, mądrości. Dzięki temu kultura i wiedza pomogą współczesnym stawić czoła niekończącym się wyzwaniom naszej ziemskiej egzystencji.

Dlaczego wierzący chrześcijanie winni odnosić się z rezerwą a nawet dezaprobatą do tak przedstawianych tez? Dlaczego winni bronić kolejności i nierozerwalności dwu przykazań ukazanych w Ewangelii – najpierw miłość Boga, a potem wypływająca z niej miłość do bliźniego? Odpowiedź znajdziemy zarówno w Piśmie Świętym, nauczaniu Kościoła i dziejach świata. Bez religijnej inspiracji prawdziwa przyjaźń i bezinteresowna miłość pozostają poza zasięgiem rozumienia nowych pokoleń. Kiedy umilknie uformowany przez tysiąclecia głos religii, zagubiona zostaje nie tylko tradycja, za rozmytym horyzontem znika godność człowieka. Gdy upada świadomość ukazująca postawy dobra i zła, prawości i niegodziwości, sprawiedliwości i podłości, a którą w ogromnej mierze zawdzięczamy chrześcijańskim religijnym inspiracjom (godność osoby, wyjątkowość ofiary czy służby wobec bliźniego), jakie znaleźć podstawy dla nauczania fundamentalnych życiowych zachować i postaw? (A. Bloom, Umysł zamknięty. O tym jak amerykańskie szkolnictwo wyższe zawiodło demokrację i zubożyło dusze dzisiejszych studentów, Poznań 2012, s. 77) Jeśli nie ma żadnej perspektywy pozadoczesnej (pośmiertnej), to heroizm i poświęcenie nie wydają się wcale obiektywnym i lepszym wyborem niż zbrodnia i egoizm. Skoro bowiem nie ma żadnych sankcji wiecznych, to jaki jest głęboki, ale tylko doczesny sens poświęcać się dla innych? (I. Ziemiński, Życie wieczne. Przyczynek do eschatologii filozoficznej, Kraków 2013, s. 89). Ideologiczne zamknięcie się na Boga oraz ateizm obojętności, które prowadzą do zapominania o Stwórcy i stwarzają niebezpieczeństwo zapominania również o wartościach ludzkich. Humanizm wykluczający Boga może szybko stać się humanizmem nieludzkim (Benedykt XVI, Caritas et veritate 78).

Jakie mogą być zatem ostateczne skutki laickiego projektu świata, gdzie obowiązuje przykazanie miłości bliźniego bez przykazania miłości Boga? Marksizm w komunistycznej Rosji i Chinach ukazał światu już próbkę tej idylli. A dziś? W świcie tolerancji i demokracji, pluralizmu i różnorodności? Nihilizm, „ten najprzykrzejszy ze wszystkich gości” może być jedynym owocem takich społecznych eksperymentów. Ateiści współcześni nie chcą przyjąć wynikającego z antropologicznych obserwacji społeczności wniosku, iż byt ludzki jest ze swej natury religijny, że religijność przynależy do osobowych cech człowieka, które nie są nabytą kulturowo „nadbudową”, ale są mu zadane wraz z jego rozumną i refleksyjną naturą. Odrzucenie przykazania miłości Boga i budowanie bezwyznaniowego świata, w którym świadomie neguje się religijną wrażliwość człowieka, może w moim przekonaniu stać się postulatem nie tyle utopijnym, co bardzo niebezpiecznym. Dlatego jako ludzie wierzący winniśmy mocno wyznawać największe przykazanie: „kochać Boga całym sercem a bliźniego jak siebie samego”.