MBW roku Miłosierdzia przypomnijmy sobie kilka zdań z dzienniczka św. s. Faustyny jakie zapisała opisując Boże Narodzenie i Pasterkę:

„Kiedy zaczęłyśmy się dzielić opłatkiem, zapanował szczera i wzajemna miłość. Matka Przełożona życzyła mi te słowa: Siostro, dzieła Boże powoli idą, więc niech się Siostra nie spieszy. Ogólnie wszystkie Siostry wielkiej miłości życzyły mi szczerze, tego, czego najwięcej pragnę. Widziałam, że te życzenia naprawdę płynęły z serca, z wyjątkiem jednej Siostry, która w swych życzeniach miała ukrytą złośliwość, choć to nawet niewiele mnie zabolało, bo miałam duszę przepojoną Bogiem, ale to dało mi światło, dlaczego Bóg takiej duszy tak mało się udziela i poznałam, że ona szuka siebie zawsze, nawet w rzeczach świętych. O, jak dobry jest Pan, że nie pozwala mi zbłądzić i wiem, że mnie strzegł będzie nawet z zazdrością, ale dopóki będę maleńka, bo z takimi, On wielki Pan – lubi obcować, a wielkich z daleka poznaje i sprzeciwia się im”.(Dz 1440)

Godzina dwunasta, 25.XII.1934.
„Pasterka. Kiedy wyszła Msza św. zaraz mnie zaczęło ogarniać wewnętrzne skupienie, radość zalała mi duszę. W czasie ofiarowania ujrzałam Jezusa na ołtarzu, piękności nieporównanej. Dziecię to przez cały czas patrzyło się wszystkich, wyciągając swoje rączęta. Kiedy nastąpiło podniesienie Dziecię nie patrzyło się na kaplicę, ale w niebo, po podniesieniu znowuż się patrzyło na nas, ale króciutko, bo jak zwykle zostało przez kapłana połamane i zjedzone. Na drugi dzień widziałam tak samo i na trzeci dzień tak samo. Radość jaką miałam w duszy, trudno wypowiedzieć. Powtórzyło się to widzenie w trzech Mszach św. tak samo jako w pierwszych”. (Dz 347)