Wyższa Szkoła Komunikowania, Politologii i Stosunków Międzynarodowych i Wyższa Szkoła Stosunków Międzynarodowych i Amerykanistyki wraz z Uniwersytetem Kardynała Stefana Wyszyńskiego 17 maja 2013 roku zorganizowała Międzynarodową Konferencję Naukową „Sacrum i profanum w polityce”. W jej ramach wyglosiłem wykład „Polityka bez uprawomocnień religijnych – nadzieja współczesnych ateistów”.

W swoim wystapieniu starałem się pokazać, że wielu świadomych  ateistów, agnostyków i wolnomyślicieli chciałoby żyć w świecie, gdzie racjonalność jest ceniona bardziej niż eufemistyczne i nie dla wszystkich przekonujące oczekiwania. Gdzie, choć rzeczywistość jest i piękna i okrutna, można wyznawać ideę postępu dla społeczności tu i teraz, bez religijnych nadziei.

Wybrzmiewa w tym pragnienie by zobaczyć, jak następne pokolenia podchodzą do życia z krytycznym i sceptycznym umysłem, a nie stają się ofiarą zmiennych wpływów religijnych i kulturowych. To także oczekiwanie by władza opierała swe decyzje na transparentnych i wolnych od konfesyjnych wpływów tezach i pragnienie, że można żyć w świecie podporządkowanym świadomości, ponieważ wszyscy jesteśmy ludzkimi istotami i żadna siła wyższa nie uratuje nas przed destrukcją, na którą możemy w szaleństwie irracjonalnych idei skazać tę planetę. Ludzie nie wierzący w Boga, nie są wybrakowani. Pragną jednak opierać swoje życie na innych, niż konfesyjne wartościach i punktach orientacyjnych, przesłankach działania i myślenia alternatywnych wobec tych, które oferuje religia. Życiowym kompasem i przewodnikiem jest dla nich literatura, nauka, wspólnota polityczna, seksualność, związek emocjonalny, demokratyczny głos większości. Ateizm, nie oznacza tu relatywizmu i anarchii.

To wszystko sprawia,że dla wielu współczesnych, laicko usposobionych osób, odpowiedzią jest religia, ale rozumiana w szerokim etymologicznym, socjologiczno-etnologicznym, znaczeniu tego pojęcia – religare – „łączyć”, „wiązać”, „budować wspólnotę więzi”. Tak definiowana „religia” może przenikać wszystkie najważniejsze dziedziny życia, w tym także politykę, rozumianą jako zatroskanie o dobro wspólne, budowanie przyszłości i wysiłek wobec zadanych sobie celów. Coraz więcej słychać głosów, że społeczność, naród, państwo, wspólnoty z konieczności kwalifikowane dziś demokratycznie, potrzebują pewnego kwantum wspólnych wartości, które połączą pokolenia. Bez tego żadne społeczeństwo nie może ani trwać, ani się rozwijać.

Tindaro Screpolato

Czy nie jest to jednak utopijne pragnienie, by polityka zajęła miejce religii, a wartości formułowane były przez dyskurs laicki? Jakie dobro uczyni nas wtedy lepszymi ludzmi, jaka prawda da sensy i nadzieje cierpiącym i zagubionym? Z tymi pytaniami współczesny ateizm wciąż się zmaga, widząc nadzieję jedynie (aż?) w przyrodzonej refleksji i mądrości człowieka.